Współpraca


 

 

Wsparcie

 

Propagujemy akcję:




Dodaj do ulubionych

 
 
Dziękujemy za Twój głos.
Wakacje 2009 - obozy ASG w Bornym Sulinowie. PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 44
KiepskiBardzo dobry 
ImageBorne Sulinowo położone nad jeziorem Pile, inaczej zwane Gross Born to piękne i tajemnicze miasteczko, znajdujące się w woj. zachodniopomorskim. Jest to idealne miejsce do spędzania wolnego czasu dla tych mniej i bardziej aktywnych.

Pasjonaci słońca i wody mogą wygrzewać się na plażach miejskich, nurkować na zatopionej wyspie gdzie można zobaczyć podwodny las i znaleźć różne skarby.

 

 

Image
 
Image

Kajakarze spływają rzeką Piławą, która oczarowuje ich zawalonymi pniami, mostkami załomami wodnymi

 Image

Bardziej aktywni rowerzyści mogą zwiedzić największe w europie wrzosowiska, pasjonaci przyrody znajdą tu ciekawe okazy fauny i flory…
 
Image
foto: www.bornesulinowo.pl

Jednak miasteczko najbardziej słynie ze swego militarnego klimatu, dzięki czemu przyciąga jak magnes paintballowców i nas – maniaków ASG.

Image

Trochę historii.

Image
foto: www.bornesulinowo.pl 

Od 1933 roku tereny teraźniejszego miasta wraz z okolicznymi wsiami należały do Niemców. Rząd III Rzeszy wybudował militarne miasteczko szkoleniowe – Gross Born, oraz utworzył wielki poligon do ćwiczeń, na którym trenowało się między innymi Afrika Korps. W okolicy wybudowane też zostały umocnienia wału pomorskiego. Tajemnicze miasto kilka razy było odwiedzane przez Adolfa Hitlera. W okolicach Bornego w czasach wojny utworzony został obóz jeniecki dla oficerów polskich i francuskich oraz powstańców warszawskich.

Image
foto: www.bornesulinowo.pl 

W roku 1945 Niemcy opuścili w pośpiechu teren a ich miejsce zajęła Armia Czerwona. Mimo iż tereny zostały przyłączone do Polski, nie było ich na mapach i były ściśle strzeżone. Rosjanie ćwiczyli tam swoje zmechanizowane oddziały, utworzyły też silosy do przetrzymywania głowic jądrowych. Niedaleko Bornego Sulinowa powstało od podstaw miasto Kłomino, gdzie mieszkały rodziny żołnierzy zamieszkujących Borne.

Ostatecznie w roku 1992 Rosjanie opuścili tajemnicze tereny, a od 1993 roku zasiedlają je Polacy. Borne pojawiło się na mapach polski.


Trochę mniej poważnie – oczami młodej BATmanki – czyli obozy ASG.

Do Bornego jeżdżę już 6 lat. Mój ojciec współpracuje z biurem podróży Almatur i prowadzi tam młodzieżowe obozy paintball’owe, rowerowe, kajakowe i nurkowe.

Image
 
Image 
 
Image
 
Image 

Z roku na rok jeździłam jako opiekun na takie obozy i z roku na rok coraz mniej mi się chciało. Ciągłe powtórki z rozrywki, ten sam program zajęć itd. Aż w zeszłym roku wpadł mi do głowy pewien pomysł – zrobię obozy ASG. W końcu młodzież i dzieci od 12 do 18 roku życia też chce biegać z nami na strzelankach i poczuć nutkę adrenaliny. Nie mają takiej możliwości ze względu na swój wiek, to czemu im jej nie stworzyć? Założyłam, że gdy od początku będą mieć wpajane odpowiednie zasady zachowań, bezpieczeństwa i różne prawa ASG, kiedyś będzie im łatwiej wejść do naszego airsoftowego środowiska.

Image

Pomysł bardzo spodobał się mojemu ojcu. Od marca ruszyliśmy z przygotowaniami do obozów.
Kompletowaliśmy broń, którą młodzi maniacy mogliby wypożyczać, rozmyślaliśmy nad zasadami bezpieczeństwa (np. zbieranie magazynków i wydawanie ich tylko na strzelanki), serwisem, siedzieliśmy nad programem obozu. Im bliżej wakacji było, tym bardziej bałam się, że coś pójdzie nie tak, albo że po prostu będzie mało chętnych.
Nadszedł dzień 21 czerwca 2009 roku, czyli pierwszy dzień pierwszego turnusu. Zainteresowanie obozem przewyższyło moje oczekiwania – 31 osób na obozy do Bornego, z czego wszyscy na ASG. Znalazła się nawet jedna dziewczynka.
Pierwszego dnia obozu po przedpołudniowym spacerze po Bornym Sulinowie przyszedł czas na pierwsze zajęcia związane z ASG. Pierwszą rzeczą było przestrzelanie broni i sprawdzenie fps. Postanowiliśmy przed obozami, że ograniczenie jest do 360 fps, lecz wyjątkiem były snajperki. Nie raz po sprawdzeniu słyszałam jęki tych, którzy mieli broń do downgread’u, i westchnienia ulgi reszty, że te silne repliki będą downgreadowane. Po chronowaniu sprawdzaliśmy środki ochrony oczu z najsilniejszej repliki, jaka będzie używana. Wielu obozowiczów w trakcie tych wakacji była zawiedziona, że sprzedawcy w sklepach wciskają chłam, ale rozumieli i cieszyli się z tego, że okulary pękały i wgniatały się jeszcze przed pierwszą strzelanką. Następnie był czas na zapoznanie się z regulaminem praw asg i z regulaminem obozu asg. Do każdego uczestnika obozu został wcześniej wysłany regulamin i prawa ASG aby mogli podpisać się na nim rodzice i obozowicz. Bez tego obozowicz nie miał prawa brać udziału w manewrach. Po odczytaniu wszystkiego, rozmawialiśmy długo o każdym podpunkcie, przytaczaliśmy różne sytuacje, wysłuchiwaliśmy pytań obozowiczów i staraliśmy się wpoić im wszystko tak, aby dokładnie wiedzieli, co ich czeka i o co chodzi w rozgrywkach air soft.

Image

Następne dni leciały bardzo szybko i sprawnie. Oprócz zajęć z ASG obozowicze poznawali w dniu survivalowym, co to jest dyscyplina

Image

a w inne dni chodzili po parku linowym, strzelali z łuków i wiatrówek, jeździli wojskowym Ziłem

Image

poznawali uproszczone zasady poruszania się w grupie po lesie, pokonywanie przeszkód, porozumiewanie się znakami pomiędzy sobą,

Image
 
Image 
 
Image
 
Image 

szli pieszo 17 km zwiedzać bunkier podziemny – pozostałość po wale pomorskim w okolicy,

Image
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image  Image

oglądali filmy naszej grupy oraz filmy typu „Helikopter w ogniu” na dużym ekranie, a także brali udział w biegu na orientację. Strzelanki wychodziły zawsze bardzo ciekawie. Starałam się robić zróżnicowane scenariusze. Zaczynaliśmy od prostych deathmatch’y i walki o flagi, przez walkę pozycjami, nawalanie się pomiędzy ludźmi alienami i predatorami, a kończyliśmy na rozbudowanym scenariuszu z 7 rozkazami. Niestety wszystkie scenariusze oprócz ostatniego rozgrywały się w lesie – rzadkim lub gęstym z wieloma okopami.

Image
 
Image 
 
Image
 
Image 

Nie było możliwości abyśmy w Bornym wchodzili do budynków. Wszystkie były w takim stanie, że nie chciałam tam wchodzić z obozowiczami, ponieważ bałam się, że coś im się stanie. Jednak ostatni scenariusz, na który wszyscy zawsze najbardziej czekali, odbywał się w Kłominie – opuszczonym mieście.

Image
 
Image 

Oczywiście, ponieważ na obozach są raczej osoby niepełnoletnie obowiązywały specjalne zasady bezpieczeństwa, np. zakaz wchodzenia na półpiętra piętra balkony i piwnice. Manewry w Kłominie wszystkim zawsze podobały się najbardziej.

Image Image
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image 
 
Cały dzień siedzieliśmy pomiędzy blokami, wybuchały granaty, oddziały miały swoje specjalne zadania, o danej godzinie wszyscy dostawali grochówkę, bigos lub fasolkę. Jednak największym urozmaiceniem i niespodzianką było wprowadzenie grupy zarażonych, która zarażała innych ludzi. Zdarzyło nam się pewnego dnia spotkać tam inne grupy airsoftowe z zachodniopomorskiego. Łącznie w Kłominie było ok. 120 maniaków i 30 paintballowców. Do naszego obozu dołączyło się 30 chłopa.

Image
 
Image 
 
Image
 
Image 
 
Image  Image

Strzelanka przybrała na powadze, obozowicze mieli większą adrenalinę, ale wszyscy byli bardzo zadowoleni. Chciałam w tym miejscu podziękować chłopakom za wspaniałą zabawę tamtego dnia.

Przed wakacjami przez trzy miesiące bałam się, że obóz ASG dla młodzieży to nie jest dobry pomysł, ale w czasie wakacji z dnia na dzień wiedziałam, że pomysł był bardzo dobry. Starsza młodzież uczyła się czegoś nowego – odpowiedzialności za innych a nie tylko za siebie, a młodsi uczyli się, co to znaczy air soft. Jestem dumna z moich obozowiczów, ponieważ bardzo rzadko zdarzało się terminatorstwo i inne przypadki niezgodne z prawami ASG. Mogę śmiało i szczerze przyznać, że z większość z nich jest gotowa do tego, aby brać udział w normalnych ogólnych strzelankach, mimo młodego wieku. Mam nadzieję, że w przyszłym roku obozy będą równie udane i że także wyjadą z nich świetni młodzi maniacy.

Image


Tekst: Jaroszka
Zdjęcia: Jaroszka oraz www.bornesulinowo.pl

Organizator obozów: www.obozy.info.pl

< Poprzedni   Następny >