2012.01.08 - BAT Łódź na WOŚP

 

W dniu 08.01.2012 już po raz XX w całym kraju zagrała WOŚP i już po raz piąty BAT postanowił wesprzeć tę niesamowita akcję. Jednak tym razem jako teren działań operacyjnych obraliśmy Port Łódź, a nie jak w latach poprzednich Manufakturę. Silny oddział w składzie: dMon, Czeczot, Bully, Mauser, Larek (wszyscy 10th Mountain Division), Rosa (Navy Seals) oraz CoBRA (Bravo 6) wsparty przez siostrę Bully’ego – Kasię, w jej niekonwencjonalnym uniformie (to ta milsza strona wojny), wyposażony w dwie orkiestrowe skarbonki ruszył do boju ok. godziny 11:00.

 

Początkowo puszeczki zapełniały się niezbyt szybko, jednak w miarę upływu czasu w Porcie pojawiało się coraz więcej niedzielnych Klientów. Po zrobieniu ok. 2 okrążeń zrobiliśmy dłuższy postój przy placu zabaw dla dzieci w okolicach Ikei, a później wracaliśmy tam jeszcze kilkakrotnie. Okazało się to bardzo dobrym posunięciem, gdyż niejedna pociecha chciała zrobić sobie zdjęcie z żołnierzami, a nie jeden tata też się chciał poczuć jak dziecko.


 

 

 

 

 

 

W ten sposób bardzo szybko skarbonki zrobiły się dużo cięższe niż karton, z którego je wykonano.

W godzinach popołudniowych do naszej ekipy dołączyły jeszcze Ola, Magda i Michasia i w tym miłym towarzystwie kwestowaliśmy prawie do godz. 19:00.
Do skarbonek wrzucano zarówno najdrobniejsze groszowe monety jak i banknoty w różnych nominałach, nawet te 50 i 100 złotowe. Całe szczęście mieliśmy bardzo duży zestaw orkiestrowych serduszek do rozdania i nikomu ich nie żałowaliśmy. I choć z pozoru wyglądaliśmy groźnie, w rzeczywistości, łagodni jak baranki hołdowaliśmy zasadzie „serce za serce”. Ostatecznie nasze kwestowanie na rzecz XX finału WOŚP zamknęło się kwotą 4667,34 zł.

 

Z perspektywy kilku dni doskonałym posunięciem okazało się zorganizowanie kwesty właśnie w Porcie Łódź, a nie w Manufakturze czy na Piotrkowskiej. Tam bylibyśmy jedna z wielu ekip ASG, a tu byliśmy jedyni, przez co na pewno wyróżnialiśmy się spośród innych kwestujących i osiągnęliśmy taki wynik. Zatem za rok też zagramy z Orkiestrą, i za dwa, i za trzy, i tak do końca świata i jeden dzień dłużej.

 

 

 Tekst: Cobra